Bądź sobą w męskim otoczeniu. Jakim liderem powinna być kobieta, gdy wokół sami mężczyźni?
- Faza Kreatywna
- 22 kwi
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 24 kwi

Pracujesz w branży, gdzie na spotkaniach zarządu jesteś jedyną kobietą, a w kuluarach wciąż dominują metafory sportowe lub militarne. Naturalnym odruchem w takiej sytuacji jest próba dopasowania się – „utwardzenie” wizerunku, przybranie maski chłodnej profesjonalistki i unikanie wszystkiego, co mogłoby zostać uznane za „miękkie”. Wydaje Ci się, że aby być traktowaną poważnie, musisz grać według męskich reguł gry, być jeszcze bardziej merytoryczna i jeszcze mniej emocjonalna niż Twoi koledzy. Ale prawda jest taka, że próba bycia „jednym z chłopaków” to prosta droga do utraty największego atutu, jaki masz: Twojej unikalnej perspektywy i autentyczności.
Statystyki pokazują, że Polska na tle Europy wypada całkiem nieźle – kobiety stanowią u nas aż 42,6 proc. osób na stanowiskach kierowniczych, co daje nam jedno z najwyższych miejsc w UE. Jednak diabeł tkwi w szczegółach. Gdy spojrzymy na twarde branże lub najwyższe szczeble (C-suite), liczby drastycznie spadają. W zarządach największych polskich spółek giełdowych kobiet jest zaledwie około 14 proc., a w sektorze technologicznym (IT) ich udział we władzach to tylko 16 proc.. To oznacza, że Twoje poczucie bycia „wyjątkiem w pokoju” nie jest złudzeniem – to fakt, z którym mierzysz się każdego dnia.
Oczekiwania społeczne wciąż wtłaczają nas w role: od kobiety wymaga się empatii i dbania o relacje, od lidera – stanowczości i dominacji. Kiedy liderka jest stanowcza, często bywa etykietowana jako „trudna”; kiedy jest empatyczna, ocenia się ją jako „słabą”. Ten paradoks sprawia, że możesz czuć presję, by udowadniać swoją wartość dwa razy mocniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach. Badania potwierdzają, że ponad 55 proc. kobiet uważa, iż musi spełniać więcej kryteriów niż mężczyźni, by objąć to samo stanowisko. To generuje ogromne napięcie i poczucie, że musisz być nieustannie czujna.
Jakim zatem liderem powinnaś być w takim środowisku? Odpowiedź jest konkretna: bądź liderem, który nie boi się swojej tożsamości, ale potrafi przekuć ją w profesjonalną siłę. Męskie otoczenie często cierpi na brak relacyjności i współpracy, czyli dokładnie tego, co nowoczesna gospodarka oparta na wiedzy ceni najbardziej. Zamiast kopiować agresywny styl zarządzania, postaw na partnerstwo i klarowność. Twoją przewagą jest umiejętność łączenia merytoryki z inteligencją emocjonalną – to nie jest słabość, to Twoja unikalna technologia zarządzania.
Bycie sobą w męskim świecie oznacza wyznaczenie twardych granic bez tracenia ludzkiej twarzy. Nie musisz być „męska”, by budować autorytet; autorytet buduje się przez spójność, kompetencje i odwagę do mówienia własnym głosem. Kiedy przestaniesz tracić energię na podtrzymywanie maski, zyskasz przestrzeń na to, co najważniejsze: podejmowanie mądrych decyzji i realne wspieranie swojego zespołu. Twoim zadaniem nie jest dopasowanie się do istniejącego stołu, ale wniesienie do niego nowej jakości, której to męskie otoczenie desperacko potrzebuje, nawet jeśli jeszcze o tym nie wie.


Komentarze